niedziela, 22 stycznia 2012

Jak ktoś jeszcze nie widział to niej obejrzy: 
Niech żyją demotywatory. I git majonez.

sobota, 21 stycznia 2012

WOLNOŚĆ?!

Dzisiaj może być "trochę nie po polsku". Zdenerwowany jestem. Przypisów dużo i radzę je czytać :)

WOLNOŚĆ?! PO CO WAM WOLNOŚĆ, MACIE PRZECIEŻ TELEWIZJĘ! [0]

Polska. Państwo środkowoeuropejskie. Demokracja? Powróciła po 62 latach w 1989 roku. Unia Europejska, NATO? Of kors. Wolność słowa? Wolność wyznania? Wolność mediów?
Nigdy w życiu.

Mariusz Cieślik w Newsweeku [1] napisał "dziwi mnie, że polscy politycy i publicyści (...) nie zajmą się innymi krajem Unii. Krajem, w którym masowo podsłuchuje się dziennikarzy; gdzie
za wyrażoną opinię skazuje się ich w procesach karnych; gdzie zwalnia się ich z mediów publicznych za poglądy; gdzie antyterroryści o świcie wpadają do blogerów i gdzie organ
cenzorski zwany Krajową Radą Radiofonii i Telewizji wymierza kilkusettysięczne kary za żarty." I co wy na to? Czy pan Cieślik nie ma racji?

Wolność mediów to fikcja. Media publiczne to fikcja - de facto jest to organ (pomyślałem o typowo męskim organie) rządu, nadający debilizmy skierowane do katolickiego,
konserwatywnego widza po pięćdziesiątce. Różnorodność światopoglądowa? Jasne, of kors. Przecież Cejrowski opowiada o wierzeniach Indian, a od święta są puszczane msze
grekokatolików (lub innych chrześcijan, mniej więcej pięć razy w roku).

Wolność wyznania! HAHAHA. W Polsce? Nigdy w życiu.

W Sejmie wisi symbol katolików. Najwyższe organy państwa nie zachowują przykazanej przez konstytucję [2] neutralności światopoglądowej. Dane o członkach Kościoła są sporządzane
na podstawie LICZBY OCRZCZONYCH, a nie liczby wierzących, co zapewnia Kościołowi monopol na rynku! W szkołach publicznych wszystkie dzieci kolorują kolorowanki z małym
Jezusem i innymi typowo katolickimi symbolami. Uczniowie rezygnujący z lekcji religii są "sprowadzani ze złej drogi" [3], a nie rzadko po prostu gorzej traktowani. Rekolekcje odbywają
się w czasie nauki, wszyscy uczniowie modlą się np. za Jana Pawła II lub ofiary katastrofy smoleńskiej [4]. Na ścianach w klasach wiszą krzyże (choć w mojej szkole jest ich stosunkowo
mało), a lekcje religii odbywają się w takich godzinach, że uczniowie na religię nie chodzący mają wtedy "okienka" [5]. Nie wiem, jak to w ogóle możliwe, że w kraju z teoretyczną
wolnością wyznania można uczyć w publicznych szkołach "jednego, jedynego właściwego" wyznania [6].

Artyści (mniejszego lub większego formatu) są pozywani do sądy za "obrażanie Biblii". Dobrze, że ich się nie wsadza do więzień. Za wyrażanie swoich poglądów z większym przytupem
[7] ciąga się ludzi po sądach przez dobrych kilka lat.

Ośmieszanie prezydenta poprzez durne gierki skutkuje potraktowaniem człowieka jak najgorszego zbira. CBŚ zachowuje się jak mafia robiąca nalot na osobę o innych poglądach niż
poglądy władzy. Zastanawiam się teraz, czy jutro o piątej nie obudzi mnie rozdupczenie drzwi wejściowych.

I jeszcze ta ACTA [8]. Policja będzie podsłuchiwała nasze prywatne rozmowy prowadzone przez Internet. Strony, które mogą zawierać treści naruszające prawa autorskie będą zamykane
[9]. Unia Europejska stanie się drugimi Chinami.

Wnioski? Polska przestaje być państwem demokratycznym. Załatwią nam to ludzie, którzy chwalą się tym, że 20 lat temu wywalczyli nam wolność. Teraz nie wiem, czy nazwać to debilizmem, głupotą czy najzwyczajniej w świecie zbrodnią.

[0] fragment piosenki Kazika
[1] 2/2012
[2] Czyżby znów można było nazywać "konstytucje" "konstytutą", jako, że tej drugiej bliżej do "prostytuty"? Piłsudski się kłania.
[3]  Z chodzenia na religię zrezygnowałem w 3 gimnazjum. Przez dobre pół roku moja wychowawczyni biegała za mną i namawiała na powrót do katolicyzmu, a ksiądz zabrał mnie na
arcymiłą rozmowę na której powiedział mi, że nie chodzę na religię bo mi się nie chce. Imbecyl.
[4] autentyki z podstawówki i gimnazjum, w tym drugim przybytku rozpusty kazano nam zejść na salę gimnastyczną i wszyscy mieli się modlić wraz z księdzem Imbecylem. W tym
pierwszym modlitwę puszczono przez radiowęzeł i wszystkie lekcje zatrzymały się, uczniowie mieli wstać się nie modlić.
[5] proponuję etykę również tak ustawić. Religii nie można dać na pierwsza lub ostatnia lekcję, bo zbyt dużo ludzi z niej ucieka lub na nią nie przychodzi.
[6] na który się nikt nie zapisuje, a żeby się wypisać, trzeba poruszyć nieraz piekło/niebo. A tak swoją drogą, w klasie mam 27 katolików. Zastanawiam się ilu z nich bywa w kościele/
uważa się za katolików/ miało Biblię w rękach w ciągu ostatnich 5 lat.
[7] mały przytup to powiedzenie po cichutku "nie jestem katolikiem" i przeproszenie za to.
[9] zwracam uwagę na słowo może. Można będzie zamknąć całą witrynę za jedną rzecz łamiącą prawa autorskie. Idealne narzędzie do cenzury.

czwartek, 19 stycznia 2012

PANIE KAROLU...

Lubię się znęcać nad moimi oponentami w postach, a nie w komentarzach. Tak już mam.

Użytkownik Karol XYZ [nazwisko usunięte na prośbę komentatora] napisał pod tym oto postem tak (pozwolę sobie nadać temu komentarzowi formę zgodną z polską ortografią, łatwiej mi się tak czyta i odpowiada): "zgadzam się z poprzednimi wpisami. Jeśli bierzesz się za Biblie i nadal twierdzisz ze twoje postępowanie jest chrześcijańskie to się nie znasz. Wiele jest miejsc w Biblii, w których mowa o homoseksualizmie jako grzechu. Jesteś przecież mężczyzna, a jeśli myślisz o sobie jako o kobiecie nie zmienia tego faktu. Bo przecież cokolwiek pomyślę o słońcu, jeśli nazwę je księżycem, to ono nadal będzie słońcem, niezależnie od tego co o nim pomyśle. Chrześcijanin to ktoś kto wie że jest grzeszny, ale robi wszystko by nie grzeszyć. A ty...?"

1) Jestem transseksualistą k/m, więc to mój mózg jest męski, ciało niestety nie (nie mam kutasa i mam nadmiar klatki piersiowej - wersja dla mniej domyślnych). Chyba to już parę razy pisałem. Zaczynam rozumieć, po jaką cholerę w szkołach jest tyle zadań z czytania ze zrozumieniem. Choć poprawy w tej kwestii wśród ziomali nie widzę.

2) Karol (nie będę pisać "pan Karol", bo skoro on do mnie "na ty", to i ja do niego "na ty") zrobił coś, czego w krytyce nie lubię. Napisał "wiele jest miejsc w Biblii, w których mowa o homoseksualizmie jako grzechu". Jako rasowy gnojek odpowiadam: Karolu, konkrety. Księga, rozdział, wers + twoja interpretacja. Dlaczego interpretacja? Bo w komentowanym przez ciebie poście przedstawiłem swoją. A w przypadku Biblii prawd jest tyle, ile człowieków, którzy ją próbują "przetłumaczyć z polskiego na nasze".

3) " Bo przecież cokolwiek pomyślę o słońcu, jeśli nazwę je księżycem, to ono nadal będzie słońcem, niezależnie od tego co o nim pomyśle" - Karolu, ja mogę pomyśleć, że jesteś zielonym ufolem, a ty nadal będziesz białym (sądząc po zdjęciu) okularnikiem. Co z tego wynika? To co ty powiesz o słońcu, niekoniecznie sprawi, że słońce się twoimi słowami przejmie. Nazywając słońce księżycem, nie sprawisz, że słońce będzie uważało się za księżyc. Jednak kiedy słońce powie "jestem księżycem" i zostanie to przyjęte przez naukowców jako normalne, to ty nie będziesz miał żadnego powodu do ingerencji.
Prościej? Nie obchodzi mnie, co ty o mnie myślisz. Masz rację. To co o mnie powiesz w żaden sposób na mnie nie oddziałuje.

4) "Jeśli bierzesz się za Biblie i nadal twierdzisz ze twoje postępowanie jest chrześcijańskie to się nie znasz" - nie wiem, czyt to wina mojego małego móżdżku, czy ogólnego zmęczenia, ale czytając to zdanie myślałem, że mówisz, że czytanie Biblii sprawia, że moje postępowanie nie jest chrześcijańskie. Uf... Dużo tego "że". Intencję w końcu zrozumiałem. 
Już to pisałem, kluczem jest interpretacja słów zapisanych w Piśmie. Według mojej interpretacji, moje postępowanie bywa złe (wiem, że jestem grzeszny i staram się z tym walczyć), ale mój transseksualizm i to jak się postrzegam nie jest według niej grzechem.

5) Muszę chyba przestać pisać o homoseksualizmie, bo niektórzy komentujący chyba (również przez moje zainteresowanie homikami i homofobią) nadal twierdzą, że transseksualizm i homoseksualizm to to samo (to woła o pomstę! I edukację seksualną!). Ludzie, prościej nie potrafię:

Czyli ja zaliczam się do
1) gatunku człowiek
2) podgatunku "TRANS"
3) gromady "HETEROSEKSUALNI"

Ps. To jest najprostszy schemat. Skrót LGBT można uzupełniać kolejnymi literkami w nieskończoność, transy dzielą się jeszcze na k/m i m/k, należy też uwzględnić osoby "nieokreślającesię". Taki schemacik można nieźle wydłużyć.  Jakiś chętny/a?

czwartek, 12 stycznia 2012

Wreszcie wyrok za stan wojenny. Czy jestem usatysfakcjonowany? Nie. Dlaczego? Bo osiemdziesięcioletnie dziadki siedzące na ławie oskarżonych to nie jest widok, który chciałbym widzieć w państwie prawa. Zwłaszcza, że byli sądzeni za wydarzenia przed 30 lat w momencie gdy od 20 mamy pełną suwerenność.
Guantanamo skończyło 10 lat. Happy birthday. Walczmy dalej z terroryzmem metodami terrorystów. Przecież agresja wcale nie rodzi agresji. Do kurwy nędzy, czy Amerykanie muszą być pępkiem świata? A i przy okazji, im wcale nie chodzi o ropę. W ogóle. Absolutnie. 
W takim Afganistanie siedzą od 10 lat i nadal się tam kamieniuje kobiety. A podobno przyszli przynieść pokój uciśnionym. 
Dlaczego w imię polityki i pieniędzy mamy zapominać o dobru?

- W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, zgrzeszyłem, zabiłem taliba, idę zabijać dalej, przebaczysz mi, Panie?
- I co może jeszcze frytki do tego?

Pierdoleni hipokryci spod znaku pasków i gwiazdków.

Powiedzcie mi, skąd się biorą tacy ludzie, jak ta pani rzeszowska ginekolog. Jakbym był bardziej wredny, mógłbym się nawet pokusić o stwierdzenie, że sprawa nadaje się nie tyle do sądu, co do psychiatry. Zamiast tego zacytuję Draginę Łucką - „antysemityzm to niepoczytalność”*

Suski robi wiochę w Sejmie. Nie mam słów, zacytuję Piękną Pannę O., która na ostatnim „prawie”** na pytanie co to jest Sejm odpowiedziała: „burdel na kółkach przy Wiejskiej”. Krótka definicyja, a jaka prawdziwa ;)
Czy żeby dostać się do PiS trzeba mieć IQ poniżej 90? Chyba po to, by Jedyny Słuszny Prezes nie czuł się zagrożony na swym tronie. Prezesie i Świętej Pamięci Aliku, nie idźcie tą drogą!

Słyszeliście to? Połączenie metalu i muzyki poważnej to najlepsze, co mogło się przydarzyć światu :)

* Michał Choromański „Schodami w górę schodami w dół”.
** Prawo to w naszej szkole przedmiot zwany również „edukacją prawniczą”. Autorski program Pani Profesor O Pięknym, Szerokim Uśmiechu.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

GRYZONIE


No ja was proszę! Ramzes poczuł się urażony tym, że ktoś znalazł mój blog po wpisaniu hasła "ramzes ruchany". Oświadczam wszem i wobec, Ramzes nie jest ruchany. Żyje w celibacie i nie jest mu z tym źle. :)


A. Ktoś też wpisał frazę "jak wyglądają chomiki". To takie małe, puszyste zwierzątka z uszami większymi od mózgów. A oto wersja chomika uczonego, Stanleya (nie żyje od jakiegoś czasu). Na kolejnych Faduś (obecny pupilek mojej siostrzyczki) oraz Dudusia (odeszła do Krainy Wiecznych Łowów w wakacje).



Słodziaki te nasze zwierzaki :)

niedziela, 1 stycznia 2012

2012


Nowy, 2012 rok właśnie się zaczął. Czego po nim oczekuję? Przejścia do trzeciej klasy i osiemnastki. A jeśli chodzi o moje największe (mające coś koło metra sześćdziesiąt) marzenie nie chcę zapeszać. Tak, o ciebie chodzi, Piękna Młoda Kobieto* :)
Co się działo w zakończonym już roku? Ło, dużo :) Jam leń, więc nie będę się rozpisywał.

Muszę powiedzieć, że rok zaczął się dla mnie pomyślnie. Tak, o Twoje esemesy chodzi, Piękna Młoda Kobieto**

Znacie taki moment, w którym spomiędzy ciemnych chmur wypełzają promienie słońca? Taka dziura w zachmurzonym niebie... Zawsze widziałem w niej obraz Boga. Widzę go też w deszczu, w wietrze, ale ten moment był zawsze szczególny. I zawsze przychodził niespodziewanie.
Widzicie, Drodzy Czytelnicy, zwątpiłem w miłość. Nie widziałem jej na świecie, ani u moich rodziców, ani u moich dziadków, nigdzie. A potem pojawił się na moim horyzoncie taki właśnie promyk. Banał, co? No cóż. Nawet takiemu geniuszowi jak ja zdarza się być banalnym :)

W tym Nowym Roku życzę wam wszystkim dużo zdrowia, szczęścia, miłości i wytrwałości w dążeniu do niej, homiczkom życzę związków partnerskich, Jarkowi lepszych leków, Donkowi mniej powodów do kłamania, Nielotom Smudy celnych strzałów (ha ha), Justynie zwycięstwa nad Sterid Astmaszwili, a wszystkim Polakom dużo cierpliwości, bo coś czuję, że się przyda!

* Wytrwałość, co? Kusicielka... :)
** Mam stan przedzawałowy, ale to szczegół :)

sobota, 17 grudnia 2011

ŻOŁNIERZ

Piękna Panna O. twierdzi, że moje posty są trudne do zrozumienia. Moje ego leży na łopatkach :) Nie chcę was zamęczać, więc dzisiaj coś łatwiejszego do strawienia. Przynajmniej mam taką nadzieje :)

Mieliście tak kiedyś, że znaleziony przez was czyiś życiorys jest bardziej fascynujący niż setki filmów akcji?


ŻOŁNIERZ

NA PODSTAWIE DZIEJÓW GENERAŁA-MAJORA MARESUKE NOGI

Gdy chłopiec rodzi się w rodzinie silnie związanej z wojskiem może podjąć w życiu tylko jedną rolę. Chłopiec uczony całe życie postępowania honorowego, szacunku dla munduru i przekonania, że ma przynieść rodzinie tak wielką chwałę jak jego przodkowie, może zostać genialnym wodzem lub pogardzaną miernotą.
Chłopiec wstąpił do wojska, dwa lata później miał już stopień porucznika. Znając swoje powołanie, wiedząc co ma robić... Chłopiec wyrósł na mądrego, posłusznego, opanowanego żołnierza. Jego oczy patrzyły na świat z dumą właściwą jego pochodzeniu i stopniowi, ze spokojem właściwym jego narodowi i wiernością jego Panu.
Żołnierz został wysłany na wojnę. Był dowódcą, ale poniósł hańbiącą, symboliczną klęskę. Załamany błagał swego Pana o pozwolenie na samobójstwo. Pan jednak nie chciał stracić tak dobrego, wiernego żołnierza. Może żal chłopaka wzbudził litość w powściągliwym władcy?
Żołnierz piął się w górę wojskowej kariery, ale nigdy nie zapomniał o jego hańbie. Posłuszny rozkazom swego Pana wyrusza do dalekich krajów, żeby pogłębić swoją wiedzę. Ciężką pracą chce zmazać swoje winy. W kolejnej wojnie wysławia się zdobyciem ważnej twierdzy, sypią się na niego odznaczenia. Pełni ważne państwowe stanowisko, a w trakcie kolejnej wojny staje na czele armii. Giną jego synowie, jego zadanie wydaje się niemożliwe do wykonania... Żołnierz uważa, że poniósł klęskę. Poddaje się do dymisji, ale jego Pan jej nie przyjmuje. Ciągle ufa żołnierzowi. I to zaufanie sprawia, że wierne mu wojska odnoszą zwycięstwo. Żołnierz zostaje bohaterem narodowym, odnosi kolejne zwycięstwa. Staje przed cesarzem, by zrelacjonować przebieg walk. Twardy żołnierz, powściągliwy człowiek, płacze, gdy mówi o zabitych! Prosi swego Pana o wybaczenie, za kilkadziesiąt tysięcy ofiar walk! Błaga Pana o pozwolenie na popełnienie samobójstwa...
Pan kręci głową. Nie, żołnierzu. Jeszcze nie czas. Władca ustanawia go wychowawcą swojego syna, kolejnego w sukcesji do tronu.
Żołnierz ciągle jeszcze pamiętając wydarzenia uznane, za własną porażkę chce odkupić swoje winy. Udziela się charytatywnie, stara się pomóc ofiarom wojny, przekazuje pieniądze na ich leczenie i na pomniki dla poległych.
Nadchodzi dzień śmierci Pana. Wierny żołnierz nie może znieść śmierci swego wodza. Pogrążony w żałobie sięga po sztylet. Wraz ze swoją żoną popełnia samobójstwo...
Rzadko trafia się drugi taki żołnierz. Lojalny, oddany bezgranicznie swemu Panu. Przepełniony honorem, ale nie pozbawiony też ludzkich uczuć. Syn dla Matki Ojczyzny, ojciec dla swych żołnierzy, sługa dla swego Pana. I rzadko trafia się tez Pan, który potrafi dostrzec w swoim poddanym, więcej niż on sam. Pan, który ufa swemu słudze i którego zaufanie przynosi chwałę jemu i jego Ojczyźnie.
Cóż może być piękniejszego nad człowieka rycerskiego?


Wiem, że już go poznaliście, ale dzisiaj świeże zdjęcia. Ramzes w całej okazałości.

środa, 14 grudnia 2011

POLAK - A CO TO?

Tja... Zrobiłem dziś coś, co rzadko robię - włączyłem gadu gadu. Ten bohaterski i mrożący krew w żyłach wyczyn skutkował dojrzeniem na pasku na zadupiu panelu, informacji "Komorowski nie jest prezydentem wszystkich Polaków". No kujwa*...

Zapewne Adamowi Hofmanowi chodziło o różnice poglądowe pomiędzy Komorowskim a PiSem (chociaż zawsze w przypadku PiSu trudno stwierdzić o co chodzi). Wyjątkowo zabawnie wygląda przy tym stwierdzenie, że to właśnie (że Komorowski nie jest prezydentem wszystkich Polaków) odróżnia go od Lecha Kaczyńskiego. No zajebiście. To by znaczyło, że Polakami według Hofmana są tylko biali, wyznający katolicyzm heteroseksualni samce alfa i Matki Polski, głosujący na PiS - takie stwierdzenie w ustach rzecznika PiSu specjalnie by mnie nie zdziwiło.

Ponieważ jestem białym (nawet trochę za bardzo :)), niekatolickim, heteroseksualnym** ale transseksualnym samcem beta (maminsynek znaczy) o poglądach liberalnych stwierdzam co następuje: Lech Aleksander Kaczyński nie bym moim prezydentem. Czy to oznacza, że nie jestem Polakiem, panie Hofman? Jeśli pan uważa, że nim nie jestem, to wyzywam pana na walkę pieszą lub konną, na miecze lub topory, na śmierć lub niewolę, na ziemi udeptanej***. Chociaż w głębi duszy czuję, że byłoby dla mnie hańbą potykać się z panem Hofmanem. Z bele kim nie ma co kruszyć kopii.

* ...jak to powiedziała ostatnio moja młodsza siostra, przy której teoretycznie nikt nie przeklina...
** Nawet się zastanawiałem ostatnio, czy nie jestem biseksualny, ale w żaden sposób nie jestem w stanie wyobrazić sobie związku z facetem, więc chyba jednak nie.
*** Sienkiewicz w przedziwny sposób wpływa na moje słownictwo. Czytam właśnie "Krzyżaków" :)

Super rzeczy wpisujecie w Google, drodzy Czytelnicy Maści Wszelakiej. Najbardziej zastanowiło mnie to "hitler narodziny hitlera ruchali w dupe". Jak ktoś wie, o co chodzi, to niech wyjaśni tą zagadkę w komentarzu. Zaciekawiło mnie hasło "gdy ktoś powie a po co chodzić do kościoła" - chyba chodzi o poradnik "jak się zachować, gdy ktoś nie wie, po jaką cholerę chodzę do kościoła". Proste odpowiedzi są dwie 1) bo tego wymaga moja wiara 2) szukam kontaktu z Bogiem. Ja bym się poczuł taką odpowiedzą bardzo usatysfakcjonowany :)

środa, 7 grudnia 2011

KARA ŚMIERCI


Odwołam się dziś do nieco już starego wydarzenia (polityka płynie z wielką prędkością). Prezes (tak, ten przez duże "P") wyskoczył z pomysłem przywrócenia kary śmierci. Litościwie ominę fakt, że się nie da (Unia Europejska i Amnesty International by nam łby pourywali).

Ja, jako maluczki człowieczek z poglądami liberalnymi i wielką niechęcią do PO-PiSu stwierdzam: jestem chrześcijaninem = jestem przeciwny karze śmierci. Wierze w Prawo (inaczej Dekalog, inaczej Dziesięć Przykazań) i naukę Chrystusa = jestem przeciwny karze śmierci. Amen.

Poza tym, uważam, że kara dożywocie (bezwzględnego) jest większą karą niż kara śmierci (no chyba, że ma być to połączone z długim oczekiwaniem na jej wykonanie, jak w USA, gdzie między wydaniem wyroku a jego wykonaniem potrafi minąć nawet ponad dwadzieścia lat spędzonego w więzieniu na pisaniu odwołań).

Pewien K, nasz klasowy konserwatysta i patriota (a przynajmniej się za niego uważa, w NOP przyjęliby go z otwartymi ramionami), stwierdził, że po co utrzymywać więźniów skazanych na dożywocie, jak można ich po prostu zabić. Jednak trzeba sobie zdawać sprawę z dwóch rzeczy:
1) kto przejmie na siebie odpowiedzialność za wydanie takiego wyroku i kto będzie takie wyroki wykonywał? Zabicie drugiego człowieka to rzecz straszna i nie chciałbym nigdy zmusić nikogo do jego wykonania. I tu jest też kolejne pytanie. Skoro morderstwo jest złem, które powinno być karane śmiercią, to może skazany na nią powinien być też kat? Przecież  z moralnego punktu widzenia oboje zrobili to samo. Tak zwane martwe koło.
2) jesteśmy krajem w środku Europy, należymy do Unii Europejskiej. I musimy na to zwracać uwagę. I wcale tym uważaniem nie ograniczamy swojej wolności - wypełniając normy przyjęte w UE mamy szansę na rozwój gospodarczy, większe znaczenie w świecie i lepsze warunki życia. Przywrócenie kary śmierci byłoby równoznaczne z opuszczeniem Unii Europejskiej. A tego przecież nie chcemy.

Zgadzam się, że koszty utrzymania więźniów są za duże. Zamiast w kierunku wystrzeliwania czy wieszania (zastrzyki i krzesła elektryczne stosowane w USA są jednakowoż drogie w użyciu) poszedłbym w stronę obowiązkowej pracy więźniów (z wyjątkiem tych, których stan zdrowia na to nie pozwala - nie chcemy przecież w Polsce metod czysto faszystowskich). Amnesty International też by się wkurzało, ale to jeszcze przejdzie. Więźniowie nie dostawaliby pieniędzy do kieszeni, kasa szłaby na konto zakładu karnego. Koszty utrzymania więzień byłby niższy. Kolejnym plusem byłoby uzyskanie przez osadzonych kwalifikacji potrzebnych do podjęcia pracy po wyjściu w więzienia. Oczywiście część będzie wolała wegetowanie w piwem w ręce, ale to nie mój problem.*

Dziewczynka z mojej klasy, A, stwierdziła, że nie ma się co cackać - trzeba stworzyć coś na kształt obozów koncentracyjnych (oczywiście z warunkami humanitarnymi), tam osadzać element na ulicach niepożądany i niech pracują. Nie zgadzam się z tym. Dlaczego?
A) Amnesty International i UE by nas rozszarpało. Cała Europa (oprócz tych debilów neonazistów) ciągle pamięta koszmar obozów koncentracyjnych stworzonych przez nazistów. I z tego też wychodzi punkt B:
B) Więźniowie takich obozów byliby uznani przez media i społeczeństwo za męczenników. A przecież nie o to chodzi. Taki obóz zostałby zamknięty po góra dwóch latach (patrz punkt A) i jeszcze trzeba byłoby wypłacić osadzonym odszkodowania.

Wracając do Prezesa. Prezes jest prezesem największej polskiej partii konserwatywnej, która czerpie (przynajmniej w założeniu) pomysły z Biblii i odwołuje się do nauk Jana Pawła II. Tak dla przypomnienia - Wojtyła potępiał karę śmierci, a Biblii kategorycznie zabrania zabijać***. Na czym więc Prezes opiera chęć przywrócenia kary śmierci? Prezes, nie chce mi pan chyba powiedzieć, że polityka jest ważniejsza od wiary. Zwłaszcza, jak kieruje się partią, która odwołuje się wprost do niej.

Prezes kategorycznie sprzeciwia się aborcji, którą nazywa zabijaniem dzieci nienarodzonych. Rozumiem, że życie człowieka już żyjącego, być może pozostającego w związku małżeńskim i mającego dzieci jest dla Prezesa ważniejsze, niż zlepek komórek, z których niekoniecznie może się coś urodzić. Interesujące. I niepokojące, bo Prezes powtarza, że jest chrześcijaninem. A dla chrześcijanina każde życie powinno być tyle samo warte.

Czy nie jest niemoralne zrzucanie na sędziów i katów odpowiedzialności za wydanie i wykonanie kary śmierci? Czy obciążanie ich sumienia jest moralne?! Co gdy ktoś się pomyli i wyrok okaże się niesłuszny? Co z rodziną skazanego? Może jeszcze ma się nimi zaopiekować państwo? Co z naszym systemem wartości? Zabijanie jest dobre, czy nie? Co pan o tym myśli, panie Prezesie? Przemyślał pan sprawę, czy po prostu rzucił granat na scenę polityczną, gdy zakryć fakt nieudolności i beznadziejności swojej partii?

Jeśli odpowiedź na ostatnie pytanie brzmi "rzuciłem granat", to ja gratuluję. Beznadziejność i bezmyślność stała się tylko jeszcze bardziej widoczna.

* Jako rasowy gnojek jestem przeciwny państwu socjalnemu, bo dlaczego mam utrzymywać pijaków spod budki z piwem. Zwłaszcza, że nie przypominam sobie, żeby któryś z pijaczków z naszego osiedla był obłożne chory, wręcz przeciwnie... **
** Doszło do tego, że zgadzam się z Cejrowskim. Co prawda w jednej kwestii, ale to już coś znaczy. Szatan się mną interesuje : )
*** Biorę tu pod uwagę Dekalog i Kazanie na Górze (wypowiedział się tam Jezus), bo reszta praw zawartych w Biblii to żydowskie prawa zwyczajowe. A ja (i Prezes teoretycznie też) jestem chrześcijaninem i prawo żydowskie mnie nie obowiązuje. 

Ej, bo ja nie pamiętam, kiedy się ktoś ze mną tu pokłócił. Naprawdę się zgadzacie ze wszystkim, co tu wypisuję? : )

sobota, 26 listopada 2011

WIARA


Zróbmy awangardę w szkole - pomyślmy. To wcale nie jest takie trudne. Trzeba usiąść, znaleźć jakiś temat i go przedyskutować. Temat na dziś? Może coś prostego - wiara.
Co to znaczy wierzyć? Cisza w klasie, więc może zapytam najpierw, czy w coś wierzycie? W co wierzycie?
- W Boga.
Kinga mówi, że wierzy w Boga. Co to znaczy? W jakiego Boga wierzy? Kim lub czym jest przedmiot jej wiary? Kinguś?
- Nie wiem... Bóg jest stwórcą całego świata.
A co robisz, by twoja wiara była trwała i wciąż świeża?
- Chodzę do kościoła.
A po co chodzisz do kościoła? Tak po prostu, żeby się przejść?
- Nie, żeby być bliżej Boga.
A Bóg jest według ciebie tylko w kościele?
- Nie, Bóg jest wszędzie.
Więc dlaczego chodzisz do kościoła, skoro możesz go spotkać wszędzie?
-...
To może skieruję pytanie do całej klasy. Po co chodzicie do kościoła, skoro Boga możecie czuć w każdym innym miejscu?
- Może chodzi o wyjaśnienie...
No dawaj, Romek. Co chcesz, żeby zostało ci wyjaśnione w kościele?
- No, Pismo Święte.
Czyli masz potrzebę, żeby kapłan wyjaśnił ci, o co chodzi Bogu? Wszyscy tak macie?
- Tak, bo nie jesteśmy nieomylni i gdy ktoś studiował teologię, to lepiej rozumie Biblię.
Więc ksiądz ci coś mówi, a ty jesteś, Kinguś, przekonana, że tak właśnie jest. I ufasz księdzu, że cię nie zawiedzie, tak?
- Tak.
Więc w co wierzysz? W Słowo Boże czy w słowo księdza?
- W jedno i drugie.
A co, jeśli słowo księdza jest sprzeczne z Biblią?
- To ważniejsze jest Słowo Boże.
A powiedzcie mi, czytacie Pismo Święte?
- Nie.
- Czasem.
Więc ta część klasy, która powiedziała, że nie czyta Biblii bazuje na samym słowie księdza. Skąd więc może wiedzieć, że ksiądz mówi coś innego niż Bóg? Czy ta część klasy wierzy w słowo księdza, czy Słowo Boże?
- W słowo księdza.
Wiktor, a powiedz mi, czy te osoby mogą wierzyć w Boga?
- Mogą, ale to nie będzie wiara oparta na Biblii.
I tu dochodzimy do paradoksu. Człowiek, który nie czyta Biblii idzie do kościoła i słucha księdza, który mówi, że źródłem i podstawą wiary tego człowieka jest Biblia, której ten człowiek nie zna. Czyli de facto jego wiara jest oparta na jego niewiedzy. Jaka jest to więc wiara?
- Bezpodstawna.
- Krucha.
- Bez fundamentu.
Brawo, Wiktor. Bez fundamentu. Taka wiara to budowanie zamku na piasku. I taką wiarę najłatwiej stracić. Ten właśnie sposób wierzenia jest powodem, dla którego tak wielu ludzi odchodzi od katolicyzmu, ale podobna sytuacja jest również w innym wyznaniach. Większy liberalizm świata nie jest jedyną przyczyną porzucania religii.
Wrócę więc do mojego pierwszego pytania. Co to jest wiara?
- Jest to zbiór wierzeń...
- To takie odczucie...
O właśnie! Wiara to takie odczucie, czy przeczucie, że nie jesteśmy we wszechświecie sami i że jest też coś poza tym światem.
A co nam wiara daje?
- Wierząc wiemy, że życie nie kończy się po śmierci.
- Wiara pomaga w codziennym życiu...
- Prowadzi przez życie!
A według was warto wierzyć?
- Tak.
Dlaczego?
- Bo życie jest łatwiejsze.
Tak więc życzę wam mocnej wiary podpartej solidnym fundamentem. I nie bójcie się pytać, wątpić i szukać odpowiedzi. W to co znajdziecie, wymyślicie i przeczytacie możecie wierzyć bez obaw. Ale wierzenie bezgranicznie w słowa drugiego człowieka jest już mniej oczywiste.

*DRYŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃ*