wtorek, 15 lutego 2011

SENAT. IZBA WYŻSZA?!

Kim trzeba być, żeby dostać się do senatu? Okazuje się, że wystarczy dawać ludziom pracę, a wszelkie etyczne i moralne zagadnienia nie spędzają już im snu z powiek. I analogicznie - kim trzeba być, żeby być w Kancelarii Prezydenta RP? Ekspertem? Nie, kumplem prezydenta z dawnych, lepszych lat! A potem jest tylko zdziwienie, że Sarkozy moknie. 

Pan Komorowski już zdążył dobitnie pokazać, że co jak co, ale na prezydenta to się nie nadaje. I wyobraźcie sobie, że jeszcze przed nami 4,5 roku z jego wpadkami. A sorry. Wcześniej będzie koniec świata, ale mnie to nie pociesza - to jeszcze cały, długi rok z kazaniami sejmowymi w nowej wersji. A ja po prostu nie umiem się tym nie interesować.

Komorowski sprawia wrażenie, że swój urząd objął całkowity przypadkiem. Gdyby to była Ameryka za parę lat na ekrany wyszedłby film jak miły gapiowaty misio został prezydentem z przypadku. Ale obecne sprawy Polski to nie komedia, tylko horror, jakiego jeszcze w kinach nie było.

Jedyną rzeczą, jaka mi się ostatnio podoba w polityce to sondaże, które wskazują jednoznacznie, że jeśli sytuacja się utrzyma bez SLD nie będzie rządu. A to dobrze wróży na przyszłość, bo SLD to nie PSL, który karnie wykonuje wszystkie polecenia. Lewica ma szansę trzymać władzę za jaja i stawiać warunki, a przed Napieralskim jeszcze nie było tak wyraźnej i rzeczywistej do spełnienia wizji urzędu premiera. 

Jak tak patrzę na moją rodzinę, to mam wrażenie, że wszyscy wybierają władzę na zasadzie mniejszego zła. Według mnie świadczy to o cholernie niskim poziomie polskiej polityki, ale także demokracji. Zasada "na bezrybiu i rak ryba" powinna być zasadą tylko tych, którzy uczą się survivalu, a na pewno nie tych, co chcą sprawować pośrednią władzę w Polsce. Trzeba przed wyborami zrobić rekonesans wśród kandydujących, wybrać sobie tego, na którego głosujemy (bo jedna taka osoba na pewno się znajdzie na listach) i w końcu zagłosować. Jednak nikt tak nie robi, bo mało jest osób, które wiążą zakreślenie kwadracika z nowa drogą czy tym, jak Polskę widzieć teraz będzie Sarkozy.

Siostra się wreszcie uczy korzystać z WC. to dopiero komedia.
"Mamusiu, mamusiu, zrobiłam siku do kibelka! 
Jestem z siebie dumna!" 
I jak tu nie kochać tego stwora?