wtorek, 5 marca 2013

NO I SIĘ WKURWIŁEM...

Polska Służba Zdrowia, kurwa ich medyczna mać.

Mój siedemdziesięciosiedmioletni dziadek nie dostał się do chirurga z urazem kolana (77 lat!), ponieważ jakaś głupia cipa z rejestracji nie przyniosła lekarzowi kartoteki. Żeby było jeszcze ciekawiej, dziadek miał wizytę na 18:05, poradnia chirurgiczna otwarta do 20, dziadek czekał godzinę, a gipsownia i roentgen są otwarte do 19. Innymi słowy, lekarz chirurgii musi mieć roentgen w paczałkach, bo inaczej gówno zrobi.

Czy wspominałem już, że jestem wkurwiony?

Dziadek, do kurwy ich rejestratorskiej nędzy, pracował ciężko jako ratownik górniczy, narażał zdrowie i życie dla życia innych, praktycznie nigdy nie chorował, a jak chorował to jego największym problemem był katar, uczciwie płacił wszystkie te jebane składki zdrowotne i inne jebane podatki, a gdy już może spokojnie żyć na tej swojej górniczej emeryturze opiekując się jednocześnie moją chorą na sklerozę babcią, to od swojego państwa dostaje kopa w cztery litery...

Jak moja kilkuletnia siostra wybiła sobie zęby tak, że wisiały na oderwanym dziąśle, to drutowanie (w publicznym szpitalu, kurwa) kosztowało 400 złoty! Gotówką i to natychmiast, bo nasz ukochany Narodowy Fundusz Złodziei nie płaci za uratowanie zdrowia małej dziewczynki. Dobrze, że dziadek był razem z mamą i miał kartę do bankomatu, bo inaczej moja siostra byłaby pewnie leczona do tej pory. A co by było, gdyby nas nie było stać?

No tak, nieoficjalna strategia naszych władz wygląda następująco: głodni niech zjedzą bezrobotnych, emeryci niech mają prawo do przechodzenia na czerwonym świetle, a w przypadku dzieci niech istnieje dobór naturalny - przetrwają najsilniejsi! A dzieci z czterdziestostopniową gorączką to słabeusze, trzeba ich tak po hitlerowsku na śmierć skazać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz