piątek, 3 września 2010

SZKOŁA!!!

No więc tak. Szkoła fajna, wychowawczyni też fajna. Klasa... Hmm... 28 człowieków. Jeden się wziął i odszedł. Większość zaczynam po tych trzech dniach kojarzyć. Jest Adaś, co ma 190 wzrostu i się trochę mały przy nim czuje. Jest marek, co przyjechał w tym roku z Grecji. Mieszkał tam 4 lata i chodził do polskiej szkoły przy konsulacie. Jest też dwóch takich, co się nie odzywają, a jednego, Konrada, pamiętam z przedszkola. Jest więcej dziewczyn niż chłopaków. Jedna ponoć też chodziła ze mną do przedszkola, 3 kojarzę z gimnazjum. Luzik.
Wczoraj co prawda błądziliśmy jak dzieci we mgle, bo okazało się, że po szkole krąży 5 różnych planów lekcji. I każdy, kogo my mieliśmy w planie, nie miał w planie nas. I tak przez cały dzień lataliśmy.
Co do nauczycieli. Chemik jest świrem. Nadętym świrem. Ale być może nas czegoś nauczy. Polonistka jest pozytywnie zakręcona (ja to mam szczęście do takich. Najpierw Baśka w gimnazjum, teraz ta). Reszta mieści się w standardach. Oczywiście nikogo nie znam z nazwiska.

Oczywiście w szkole zimno, w domu zimno, u dziadków też zimno... No po prostu! Gdzie ta piękna, polska, złota jesień?

Wiecie, że Fidel Castro nie ma nic do homoseksualistów? A na Kubie jest większa tolerancja niż w Polsce. No po prostu, rodacy, wstyd. Tak, w takim Zasiedmiogórobekistanie nie maja pełni praw obywatelskich, a umieją się zachować.

No i brawa dla pani Henryki Krzywonos za wystąpienie!
Wreszcie ktoś dobitnie powiedział coś, co wszyscy pod nosem mruczeli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz