środa, 23 stycznia 2013

PACZAJ I SUCHAJ

Jakaś pani poseł (chyba Beata Szydło) powiedziała dzisiaj w Trójce, że projekt ustawy o związkach partnerskich jest niekonstytucyjny, bo w Konstytucji małżeństwo to związek jednej kobiety i jednego mężczyzny. Przepraszam, gdzie w słowach "związek partnerski" jest słowo "małżeństwo" i co ma penis do szczupaka?

A Konstytucję można zmienić.

Paczajcie TU i trzymajcie kciuki.

wtorek, 22 stycznia 2013

O MARYŚCE


BTW, moja siostra ma na imię Marysia. Zdecydowanie imię znane z potocznego określenia pewnej roślinki pasuje do jej blond loków, rozmarzenia i ogólnego... Jakby to powiedzieć...? Wiecznego zajarania :) 

Oczywiście bardzo ją kocham, więc nikomu innemu bym nie pozwolił się z niej śmiać. Ja mogę :)

WSPOMNIENIA NA MROŹNE DNI

Z powodu dzisiejszej pogody (marznący na moich włosach deszcz, który zmienił moją "słomę" w skorupkę zapamiętam długo), szklanki na chodnikach i dobrych czterech milimetrów lodu na samochodzie dziadka (skrobałem, skrobałem, palce prawie odmroziłem) zatęskniłem za wakacjami :)

Sierpniowy Beskid Żywiecki:

 
 

Koza:


I szkielet antynikotynowy 
(tam u góry jest napisane "palenie wyszczupla"):


 Kaj to było? TUTAJ.

niedziela, 20 stycznia 2013

STRZEL SE FOTE

Jojczą i jojczą o tych fotoradarach, mądrzy politycy (to był oczywiście oksymoron) jeżdżą po Stolycy w maskach miłościwie panującego nam Donalda, a media od lewa do prawa... No nieważne, jojczą i tyle.

A ja powiem tak - jako osoba poruszająca się głównie nogami własnemi, ewentualnie za pomocą auta dziadka/ojczyma tudzież moim ukochanym PKMem, mam fotoradary gdzieś. Nie chodzę tak szybko, żeby mnie złapały :)

Jako buntownik i pyskacz* mam inne pomysły. Proszę za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym karać jak za zabójstwo. Bo przecież to jest zabójstwo z użyciem sporego przedmiotu. A za stwierdzenie, że ktoś "nie chciał" proszę wysłać na obserwację psychiatryczną, bo skoro "niechcący" nacisnął pedał gazu, to oznacza, że nie bardzo panuje nad swoimi odruchami.

Proszę za powodowanie wypadków pod wpływem alkoholu karać jak za usiłowanie zabójstwa. I odbierać prawo jazdy dożywotnio, zarówno za jazdę na podwójnym gazie, jak i za bycie mandatowym recydywistą.

Prawo jazdy wydawać na dziesięć lat i ani dnia dłużej, po dziesięciu latach kolejny egzamin. Zmusić ustawowo osoby po sześćdziesiątym piątym roku życia do badań sprawdzających, czy nadal są w stanie prowadzić.

I przede wszystkim zadbać o infrastrukturę. Codziennie przechodzę przez główną ulicę w moim mieście wpychając się przed maski, bo jakiś inteligent wymyślił, że na całej długości tej ulicy w centrum nie ma ani świateł ani przejścia podziemnego (zasypano je przy przebudowie). Pal licho mnie, tamtędy chodzą dzieci do podstawówki, babcie na targ i mnóstwo innych osób chcących się dostać na rynek. A to tylko jeden przykład z debilnych rozwiązań zastosowanych w mojej wiosce.

I gówno mnie obchodzi, ile osób trafiłoby do więzień, ile osób w ogóle zrezygnowałoby z prawa jazdy. Skoro ludzie nie potrafią za kółkiem zachowywać się odpowiedzialnie, to trzeba im to kółko zabrać, zacząć dostosowywać przepisy do najlepszych, a nie do idiotów.

Czekam na sąd skorupkowy :) I wiem, że miłościwie nam posłujący nigdy takiego prawa nie uchwalą, bo sami sobie odebraliby prawa jazdy.

* znów usłyszałem to od mojej wychowawczyni. Za zwrócenie uwagi na jej niezgodne ze Statutem Liceum postępowanie :)

piątek, 18 stycznia 2013

PRZEGLĄD PRASY

Poranny rajd po moich ulubionych "informatorach" przyniósł aż za dużo irytacji.

No i o tym jest tekst, przeczytajcie sobie, ja zacytuje przedostatni akapit:
"Komentarze prawnika brzmią podobnie do tych wygłaszanych przez konserwatywnych polityków. Odzwierciedlają one tradycyjny szowinizm, wyrażany przez wielu Hindusów - pisze NBC. "Wina nie leży po jednej stronie" - mówił wcześniej jeden z hinduskich przywódców duchowych Asaram Bapu. Twierdził on, że gdyby kobieta powiedziała swoim napastnikom, że jest "słabszej płci", to odstąpiliby od gwałtu. Z kolei konserwatywny polityk Mohan Bhagwat mówił, że gwałtów na prowincji nie ma, a zdarzają się tylko w miastach, bo tam kobiety przyjmują zachodni styl życia."
Nie rozumiem tylko, dlaczego szukamy tych konserwatywnych szowinistów tak daleko. Autor tekstu wyraźnie sugeruje, że takie wypowiedzi to problem niemożliwie zacofanych Indii, a "po mojemu" to problem również Polski. TU, TU i TU przerażające artykuły na ten temat.

Wzorem mafii nieznani sprawcy próbują zastraszyć sędziego Tuleyę. Jest to interesujące, gdy weźmie się pod uwagę, po kim pan sędzia pojechał w uzasadnieniu wyroku - po służbach specjalnych, po ludziach, którzy mają strzec naszego bezpieczeństwa. Mój poziom poczucia bezpieczeństwa w tym kraju spadł do wartości 1. 

"Walczył o prawa Kurdów. W tureckim areszcie był torturowany. Skazano go na pięć lat więzienia. Uciekł do Polski. Błaga o azyl. Ale urzędnicy gaszą jego nadzieje (...) Zdaniem urzędników nie ma też przesłanek, że po powrocie do Turcji będzie poddawany torturom, nieludzkiemu czy poniżającemu traktowaniu. "Festyny i ulotki to nie jest poważna działalność opozycyjna" - uważają."
Powiem tak - za rozrzucanie ulotek skazywano już na śmierć. Za protesty opozycjonistom robiono "ścieżkę zdrowia". Zastanawiam się tylko, czy urzędnicy naprawdę są tacy głupi i nie znają ani sytuacji w krajach, o których się wypowiadają ani historii, czy po prostu mają "odgórny nakaz" wyszukiwania choćby najbardziej idiotycznych wymówek. W jednym i drugim wypadku - źle to o nich świadczy.

Czas wykąpać szczura :)

 

środa, 16 stycznia 2013

PRAWO...

...to płot, przez który żmija się przeciśnie, lew przeskoczy, a bydło przynajmniej nie rozchodzi się gdzie nie powinno.

A "sprawiedliwość"? Jest to pojęcie w równym stopniu baśniowe, jak "Kaczyńskiego miłość do bliźnich".

Poczytajcie więc o tym, jakie państwo chcą nam zafundować i co leży u podstaw PiS. TUTAJ. Chcę w końcu zobaczyć tych wszystkich "Prawych i Sprawiedliwych" przed sądem, a potem w tych ślicznusich czerwonych wdziankach za kratkami.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

APOSTAZJA

Opracowuję właśnie mój akt apostazji. "Opracowuję" to dobre słowo, bo nie ma jednego oficjalnego formularza. No w każdym razie, znalazłem przykłady (oraz instrukcję obsługi proboszcza) na

Za jakiś czas pewnie podzielę się refleksjami z wizyt w kancelariach parafialnych. Najpierw jednak muszę znaleźć dwóch świadków mojego odstępstwa od wiary katolickiej. Zupełnie nie wiem, po kiego penisa to potrzebne, no ale jak wymagają... Szkoda, że osiemnaście lat temu nie wymagali ode mnie zgody na chrzest, a po nie przystąpieniu do bierzmowania automatycznie mnie nie wykreślili z kartotek.

Jak już zauważyłem, nie ma oficjalnego formularza, a moje dane zostaną w księgach parafialnych na wieki wieków, bo KK wymyślił sobie, że nawet jak odejdę od Kościoła, to nadal będę w kartotece jako ochrzczony, więc w statystykach nadal będę członkiem Kościoła. Wszytko w imię kasy, bo im więcej statystycznych katolików (chociaż niekoniecznie wierzących, kto by się tu wiarą przejmował), tym większa moc nacisku na władzę, tym więcej kasy można sobie załatwić. 

Jest to oczywiście pogwałcenie ustawy o ochronie danych osobowych, ale przecież KK może mieć w rzyci literę prawa. Widzę tu zachowanie podobne do zachowania łysych chłopaczków spod znaku JP, którzy powtarzają: "tylko Bóg może nas sądzić", a jak ktoś im ukradnie bluzę z napisem "JP" ("Jebać Policję"), możliwie najszybciej udają się do najbliższego komisariatu, żeby zgłosić przestępstwo i domagać się zlokalizowania tejże bluzy przez tak zwanych "psów".

Moja Mama oczywiście widzi w apostazji jakiś problem, mimo że kilka lat temu wypisała mnie z religii bez żadnych problemów. Ech... Nikt nie traktuje gimnazjalistów poważnie. A to w większości mądre dzieciaki, trzeba się tylko postarać i wysłuchać. Pogadać. No nieważne.

Nie umiem żyć z zakłamaniem. Skoro nie jestem katolikiem, to nie potrafię go udawać i machać ręką "a po co mi to". Apostazja jest mi potrzebna, jest to akt szczerości, dojrzałości i szacunku wobec samego siebie.

niedziela, 13 stycznia 2013

ARGUMENTÓW WYMIANA

Widziałem przed chwilą fragment programu "Między niebem a ziemią" (taki katolicki programik na neutralnej światopoglądowo Jedynce). Prowadzący stwierdził, że stanowisko Kościoła Katolickiego w sprawie eutanazji i związków partnerskich jest jednoznaczne. Oddał głos panu w koloratce. Pan w koloratce stwierdził, że zamiast słowa "eutanazja" powinno się używać słowa "zabójstwo" i kontynuował w tym stylu. Na koniec prowadzący stwierdził, że takie dyskusje są potrzebne i podziękował za wymianę poglądów. Kurtyna.

Wiem, że można się zgubić w Internecie (ja ostatnio się zgubiłem i znalazłem stronkę z takimi biednymi paniami, których nie stać na ubranie), więc, na wypadek jakby trafił tu jakiś ksiądz lub członek PiS, wytłumaczę czego się czepiam. Dyskusja to wymiana zdań na dany temat przez osoby mające różne poglądy. Dyskusja, proszę Papieża, to nie, proszę Prezesa, monolog.

Wszyscy wiemy, że życie Kościoła i partii politycznych opiera się tylko na monologu i wrzaskach, więc po co czynić pozory?

A tak... Ciemny lud to kupi.

czwartek, 10 stycznia 2013

WRÓCIŁEEEEEEEEM!

I muszę najpierw poczytać wiadomości na internecie, bo przez tak cudownie długi czas nie bardzo miałem się czym denerwować :)

A! Parę rzeczy jednak do mnie dotarło. Pewna partia polityczna chciała nazwać rok 2013 Rokiem Gierka. Warto zauważyć, że wiedza historyczna w naszym szczycącym się swoją historią kraju jest tak ogromna, że najpierw ta partia polityczna musi Polakom uświadomić, kim Gierek był. No cóż, był I Sekretarzem PZPR (rebus: zamień R na N) zaledwie dziesięć lat. 

A idąc ostatnio do szkoły widziałem plakat pewnej sieci komórkowej z którego paczał na mnie niejaki Władimir Iljicz Uljanow, szerzej znany jako Włodzimierz Lenin. Widzicie tą ironię? Prywatna firma reklamuje się gościem, który zakazał własności prywatnej. Przy okazji robi ze zbrodniarza ikonę popkultury. Małe obecnie dzieciaki zapamiętają twarz z wesołego plakatu i za parę lat (bo przecież nikt na lekcji historii nie uważa, nauczyciele zresztą też) będzie myślało, że Lenin to tylko taki rysuneczek, a nie zbrodniarz. A każdy mędrzec powie Ci, że pamięć o przeszłości jest jedyną możliwością dożycia przyszłości.

Wracam do mojego przydługiego spisu ulubionych stronek :)